Kalendarz adwentowy dla psów od Multifit – recenzja

W poprzednim artykule wspominałam o fenomenie kalendarzy adwentowych dla psów i zapowiedziałam, że na blogu pojawią się recenzje niektórych z tegorocznych kalendarzy. Bardzo się ucieszyłam, gdy post spotkał się z entuzjastyczną reakcją. A więc dziś nadchodzimy z pierwszym psim kalendarzem adwentowym od Multifit! Czy warto go kupić? Co zawiera?

 

O kalendarzu

Na początek specyfikacje techniczne. Kalendarz został wyprodukowany przez firmę MultiFit. Można go kupić w sklepach zoologicznych Maxi Zoo bądź przez internet tutaj – kosztuje 25 zł. Zawiera 24 okienka z różnymi przysmakami. Wygląda naprawdę ładnie i widać, kto ma być konsumentem zawartości. Jest to nowość, ponieważ wyszedł dopiero w tym roku.

W dalszej części artykułu zostanie ujawniona zawartość kalendarza adwentowego. Jeżeli jesteś ciekawy, czy opłaca się go kupić, jednak nie chcesz jeszcze znać jego zawartości – przeskocz tutaj.

 

Zawartość

Co znaleźliśmy w kalendarzu?

Dropsy o aromacie wątrobianki

Ukazały nam się jako pierwsze w okienku nr 1. Wyglądem przypominają krople.

 

Skład: oleje i tłuszcze, zboża, warzywa, mięso oraz produkty pochodzenia zwierzęcego, minerały

Składniki analityczne: białko 18%, zawartość tłuszczu 32%, popiół surowy 3%, włókno surowe 1,5%

Dodatki/kg: dodatki dietetyczne: witamina A 12000 IU, witamina D3 1200 IU; dodatki sensoryczne: substancje aromatyzujące

 

Skład jest na oko całkiem porządny. Widać tu dużo olejów i warzyw. Są to jednak tzw. małomięsne smaczki, więc ilość mięsa nie jest tutaj duża.

Fluffy’emu nie przypadły one do gustu, co mnie wcale nie zdziwiło. Woli bardziej mięsne i intensywnie pachnące przysmaki, więc zamiast ich skosztować tylko je obwąchał i polizał.

 

Chrupiące poduszeczki z drobiem

Tu od razu możemy potwierdzić nazwę – te przysmaki są bardzo chrupiące. Mają także intensywny zapach, który skutecznie przekonał Fluffka do ich spożycia.

      

Skład: zboża, oleje i tłuszcze, roślinne ekstrakty białkowe, mięso oraz produkty pochodzenia zwierzęcego (drób 10%), produkty pochodzenia roślinnego, minerały

Składniki analityczne: białko 24%, zawartość tłuszczu 20%, popiół surowy 3,5%, włókno surowe 3,5%

Dodatki/kg: Dodatki zaspokajające żywieniowe potrzeby zwierząt: witamina A 5000 IU, witamina D3 500 IU, miedź (siarczan miedzi (II), pentahydrat) 10 mg, dodatki technologiczne: przeciwutleniacze; dodatki sensoryczne: barwniki 

       

Ech. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ostatnie punkty – przeciwutleniacze, barwniki i dodatki sensoryczne. Ten skład pod tym względem jest znacznie gorszy od składu poprzednich smaczków.

 

Minikostki

Jak sama nazwa wskazuje, są to malutkie kosteczki w trzech kolorach – brązowym, żółtym i kremowym.

 

Skład: zboża, mięso oraz produkty pochodzenia zwierzęcego, oleje i tłuszcze, minerały

Składniki analityczne: białko 14,5%, zawartość tłuszczu 6,5%, popiół surowy 5,5%, włókno surowe 2,5%

Dodatki/kg: dodatki zaspokajające żywieniowe potrzeby zwierząt: witamina A 5000 IU, witamina D3 500 IU; dodatki technologiczne: przeciwutleniacze; dodatki sensoryczne: barwnik

 

Tutaj ponownie – barwniki, przeciwutleniacze. Fluffy’emu i te smaki zasmakowały – zaczynam się zastanawiać, czy to może nie mięso mu smakuje, a te chemiczne dodatki?

 

Soft Snacks

Całkiem spore przysmaki, które Fluff również polubił. Jednak przez ich wielkość (a są dwa razy większe od dropsów) Chmura postanowiła je zakopać na później.

 

Skład:  zboża, mięso oraz produkty pochodzenia zwierzęcego, oleje i tłuszcze, minerały

Składniki analityczne: białko 23%, zawartość tłuszczu 4%, popiół surowy 4,5%, włókno surowe 4,5%

Dodatki/kg: dodatki zaspokajające żywieniowe potrzeby zwierząt: witamina A 5000 IU, witamina D3 500 IU; dodatki technologiczne: przeciwutleniacze, konserwanty; dodatki sensoryczne: barwniki

Zawartość wilgoci: 22%

 

Do składu nie będę się odnosić ponownie, gdyż jest zbliżony (także w gorszych aspektach) do poprzednich. Inną sprawą jest natomiast to, że SoftSnacki zawierają 22% wilgoci. Ciekawe.

 

Kalendarz i my

Bardzo się zdziwiłam, gdy po otwarciu kilku okienek nie znalazłam żadnych innych smaczków oprócz tych czterech rodzajów podanych powyżej. Spodziewałam się raczej, że w każdym dniu adwentu będziemy mieli okazję dać psiakowi inne łakocie. W związku z tym, że możliwość wypróbowania różnych rodzajów przysmaków bez kupowania pełnych opakowań jest jedną z największych zalet psich kalendarzy adwentowych, to ten kalendarz otrzymuje wielki minus za małą różnorodność.

 

Rozwijając wątek okienek – w kalendarzu znajdziemy 23 małe okienka i jedno duże, numer 24. Tam jednak nie znajduje się nic ponad to, co było poprzednio – tylko większa paczka z dropsami.

 

Z tyłu znajduje się jeszcze jedno okno, w którym spodziewałam się znaleźć coś ogromnego i niespodziewanego, jednak… okazało się, że to wcale nie jest okienko, tylko plakietka z wytycznymi dotyczącymi żywienia pupila zawartymi smakołykami. Co ciekawe, można ją wyjąć i używać jako coś przeze mnie niezidentyfikowanego.

 

Końcowa opinia

Cóż by tu powiedzieć – spodziewałam się znacznie więcej. Niewątpliwym plusem jest wygląd kalendarza, jednak liczyłam na więcej pod względem różnorodności zawartości. Również skład samych smaczków nie jest najlepszy…

 

Czy warto go kupić? To zależy od naszych oczekiwań. Jeżeli chcemy sprawić swojemu pupilowi miły, smakowity prezent to opłaca się go nabyć. Jeśli jednak mamy większe oczekiwania, to możemy inaczej spożytkować te 25 zł inaczej.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.