Czekolada… dla psa? Próbujemy psiej czekolady od Trixie

przez Alicja Olkowska

Czekolada – kto jej nie lubi? Ten rozpływający się w ustach smak kakao i mleka… mniam. Jest to pyszny przysmak dla wielu – łącznie z psami. Niestety oprócz tego czekolada dla naszych pupili jest śmiertelnie trująca – zawiera szkodliwą dla czworonogów teobrominę. Czy to znaczy, że psiaki będą musiały obejść się smakiem? Niekoniecznie! Firma Trixie wyszła zwierzakom na przeciw i stworzyła czekoladę specjalnie dla nich – tyle, że bez niebezpiecznych substancji. Jak zasmakowała Fluffowi? O tym poniżej.

 

Fluffy to wielki miłośnik czekolady. Tak jak praktycznie każdy pies, lubi akurat najbardziej to, czego jeść nie może. Kilka razy zdarzyło mu się zasmakować tego kakaowego produktu, co zwykle kończyło się problemami żołądkowymi i wymiotami. Raz omal nie wylądowaliśmy u weterynarza, gdy Owca postanowiła ukraść kawałek tortu czekoladowego. Mimo tych nieprzyjemnych konsekwencji Fluffy wciąż próbuje dobrać się do czegoś z czekoladą.

Co jest w składzie?

Sama masa czekolady wynosi 100g, więc podany niżej skład odnosi się do zawartości w całej tabliczce.
 
Skład: mleko i nabiał, oleje i tłuszcze, sacharoza, produkty uboczne pochodzenia roślinnego (kakao 3%), składniki mineralne.
Zawartość: białko 8,4%, tłuszcz 26,7%, włókno 0,4%, popiół 2,6%, wapń 0,12%, fosfor 0,15%, sód 0,13%.
Składniki uzupełniające (1 kg): witamina A – 12000IE, D3 – 1200IE, E – 48mg.
 
Jest tam 3% kakao. Wydawać by się to mogło dziwne, gdyż zawiera tą właśnie niebezpieczną teobrominę. Ale moment. Ziarna kakao zawierają ok. 1,8% teobrominy. Przeliczając to na ilość teobrominy w psiej czekoladzie, uzyskujemy 0,00054% , czyli 0,054 grama w całej 100-gramowej tabliczce. Podczas gdy w tabliczce czekolady dla ludzi jest średnio 65% kakao – 0,0117% teobrominy, czyli 1,17 grama. Pamiętajmy, że liczy się ilość zjedzonego składnika – o ile 1,17 grama teobrominy w naszej czekoladzie może psu zrobić krzywdę, o tyle 0,054 grama w psiej wersji czekolady nie wyrządzi szkód w organizmie zwierzęcia. No chyba, że pies codziennie je kilkanaście psich tabliczek – ale to raczej mało prawdopodobne.
Wracając do składu. Psia czekolada zawiera niektóre podobne składniki, co ludzka – mleko, tłuszcze i cukier. Mleko w niewielkich ilościach jest korzystne dla zdrowia psa, jeśli nie jest na nie uczulony. Problem pojawia się wraz z sacharozą, czyli cukrem. Nie jest co prawda go wiele, ale zbyt dużo cukru może spowodować otyłość, dlatego warto na to uważać.
 
W oczy rzuca się też popiół. Moment, moment – po co popiół w czekoladzie? Nie jest to oczywiście popiół w tej formie jaką znamy, czyli z kominka :). Jego obecność jest korzystna, gdyż zawiera on w sobie dużo potrzebnych psu składników mineralnych oraz magnez, wapń i żelazo.
 
Skład nie jest najgorszy. Mam tylko lekkie obawy co do ilości cukru, ale przyznam, że oprócz tego jestem naprawdę zadowolona.

Zastosowanie psiej czekolady

Czekolada ta może być traktowana jako przysmak bądź formę nagrody. Według opisu daje psu energię i kondycję oraz sprawia, że sierść staje się bardziej jedwabista i błyszcząca.
 

Zaleca się podawanie psu od 2 do 6 kostek dziennie, zależnie od jego wielkości. Cała tabliczka ma 24 kostki, więc powinna starczyć na tydzień regularnego użytkowania.

Sprawdziliśmy, czy czekolada ta się topi. Okazało się, że tak, ale znacznie wolniej niż nasza kakaowa. Nada się więc również w zarówno te ciepłe, jak i chłodne dni.

Wielkościowe porównanie czekolady Trixie (po lewej) i czekolady dla ludzi Milka (po prawej)

 

Ocena czekolady według Fluffka

Fluffy jest naprawdę wybredny, jeśli chodzi o jedzenie. Z początku nie był także przekonany do nowej czekolady, co mnie zdziwiło – tę zwykłą pochłaniał jak wicher. Dopiero po podstawieniu mu kostki pod nos powąchał i spróbował. Ocenił ją na plus – po pierwszym razie domagał się więcej kawałków.

 

Używamy jej jako nagrody podczas treningów. Owca ochoczo wykonuje komendy. Jego zapał mogę porównać do tego podczas nagradzania parówką 😀 można więc wnioskować, że mu zasmakowała.

Nie chce za to jeść dużych kawałków – zjada tylko malutkie, pokrojone części. Spodobał mu się również pomysł podawania lekko roztopionej, miękkiej czekolady – uwielbia jeść miękkie rzeczy.
Czasem dodatkowo jeszcze ścieram tarką czekoladę na malutkie kawałeczki i dorzucam puchaczowi do jedzenia.
   
   

Ocena czekolady według mnie

Przyznam się – spróbowałam 😉 . Czekolada nie jest szkodliwa dla ludzi, ale jej spożycie jest raczej nie wskazane. Mimo wszystko zaintrygował mnie zapach – słodycz pachniał dość dziwnie, jakby octem. Chciałam też sprawdzić, jak bardzo w smaku podobna jest do prawdziwej kakaowej czekolady.

Smakuje podobnie jak te tańsze, gorsze czekolady – jest lekko mdła. Można wyczuć jednak odrobinę kakao oraz kilka trudnych do weryfikacji dodatków. W smaku jest również słodsza, niż się spodziewałam po psiej czekoladzie. Nie jest może pyszne, ale całkiem smaczne 😉 .
   
   

Co sądzimy o psiej czekoladzie Trixie?

Czekolada bardzo dobrze się sprawdziła. Podobnie jak jej normalny odpowiednik, dała całkiem sporo energii w czasie naszych treningów. Ja po zjedzeniu kawałka również miałam więcej ochoty na bieganie :D. Jeśli chodzi o poprawę kondycji sierści, od momentu pierwszego podania Owcy naszej czekolady futro zrobiło się bardziej milutkie. Radykalnych zmian jednak nie widać.

 

Z pewnością jest dobrym wyborem, kiedy zmierzamy z naszym pupilem na psie zawody sportowe. Po intensywnym wysiłku regeneruje siły, a dodatkowym plusem jest fakt, że nie rozpuści się zbytnio w przegrzanej torbie.

 

Jako że Fluffy zjada naszą tabliczkę po trochu, jeszcze przez jakiś czas Trixie pozostanie z nami. Myślę, że później nabędziemy ją ponownie, ale już tylko jako mały dodatek do karmy i ewentualnie nagroda na czas intensywnego wysiłku fizycznego.
Powiązane wpisy
1 komentarz

1 komentarz

Sandi Cullen 2 października 2019 - 17:23

Bardzo fajna forma nagrody dla psiaka 😁

Odpowiedz

Skomentuj