Czego najbardziej nie lubię w ,,Nie kupuj – adoptuj”

przez Alicja Olkowska

W ostatnim dziesięcioleciu bardzo wzrosło zainteresowanie schroniskami dla zwierząt. Ludzie zaczęli być bardziej świadomi cierpienia bezdomnych psów czy kotów i ruszyli im na pomoc. Akcje typu ,,Nie kupuj – adoptuj” także mają na celu wsparcie biednych czworonogów. Ale, jak to się zawsze dzieje, ludzie zaczęli przesadzać.

 

Żeby nie było – kocham zwierzęta. To wydaje się oczywiste, jako że mam zwierzęcego bloga. Cóż, ten tekst może sprawić, że niektórzy będą myśleli o mnie nieco inaczej, ale od razu przestrzegam – to wszystko wina ludzi, nie zwierząt. Do tych drugich się nie przyczepiam.

 

Nie kupuj, adoptuj! Schroniska są przepełnione! Wybierz kundelka!

Co chwilę słyszę o nowych akcjach zachęcających do adopcji. Co chwilę widzę jakiś pierdyliard takich wiadomości, czy to na Facebooku, czy w internecie, czy w onetach i innych takich. A to jakaś gwiazda zachęca do adopcji, a to kolejna zbiórka na rzecz schroniska.

 

Na początku było ok. Puszki w supermarketach z informacją o potrzebujących psiakach. Informacje w gazetach czy w internecie o czekających na dom pupilach. Wszystko BYŁO OK. Do czasu.

 

Do czasu, kiedy ludzie zaczęli przesadzać. Zawsze przesadzają, jak w coś się wkręcą. No i dobrali się do psów rasowych.

 

Rozpoczął się wielki hejt na rasowce. Ludzie zaczęli zarzucać sobie nawzajem, że mają psy z hodowli, nie ze schroniska. Doszło to nawet do tego, że właściciele psów hodowlanych obrywali za ,,wspieranie pseudohodowli”. Wszyscy. No bo przecież każda hodowla jest pseudo.

 

I teraz ja się pytam – po cholerę to było?

Szanuję i uwielbiam mieszańce. Kombinacje różnych ras mogą dać przepiękne geny. Kundelki niczym nie różnią się od psów rasowych.

 

NICZYM.

 

Nie są głupsze. Nie są gorsze. Nie są brzydsze czy mniej inteligentne. Ale nie są też mądrzejsze. Nie są piękniejsze. Nie są lepsze. Są takie same, jak im rasowi pobratymcy.

 

Okej, każdy kundelek jest wyjątkowy. Oryginalna krzyżówka kilku ras daje jedynego i niepowtarzalnego psa.

 

Każdego psa powinno jednak oceniać się indywidualnie. Niektóre rasy mają lepsze predyspozycje do czegoś – border collie są bardzo inteligentne, bloodhoundy mają świetny węch, a charty są szybkie i zwinne. Każda rasa w pewnym sensie określa psa. Jednak u borderów zdarzają się osobniki głupsze, nie każdy bloodhound ma tak dobry nos, a jakiś chart może po prostu nie lubić biegać. Każdy pies jest wyjątkowy, indywidualny.

 

Podobna rzecz się ma z kundelkami. Krew mi wrze, kiedy słyszę ,,A kundelki są inteligentniejsze od psów rasowych”. Dobra, mogą być. Zmieszanie owczarka niemieckiego i bordera może dać superekstrainteligentnego psa. Ale tak samo są głupsze kundelki i mądrzejsze rasowce. To wszystko zależy od psa.

 

Wracając do sedna sprawy. Owszem, w znacznej większości schroniskowce mają trudną przeszłość i zdecydowanie zasługują na lepszy los, dobry dom, kochającego właściciela. Ale czy pies rasowy nie może mieć tego samego? Czy psy rasowe nie zasługują na miłość? Przecież to też żywe, oddychające, ruszające się zwierzęta. Nie bojkotujcie psów z hodowli. Nie bądźcie Robin Hoodami i nie odejmujcie jednym, dając drugim. Pomagajcie biedniejszym, ale nie zabierajcie bogatszym, jeżeli chcecie, aby każdy miał jak najlepiej.

 

Powtarzam – nie sprzeciwiam się kundelkom i adopcjom ze schroniska. Sama w przyszłości planuję zaadoptować jakiegoś sympatycznego psiaka. Ale mój rasowiec też jest cudownym psem – nie wyobrażam sobie lepszego czworonoga. Nie żałuję, że wzięłam go z hodowli. Psy ze schroniska potrafią odwdzięczyć się bezgraniczną miłością. Psy z hodowli także.

 

Kupuj. I adoptuj.

Powiązane wpisy
3 komentarze

3 komentarze

Julka 18 marca 2020 - 16:00

Każdy pies czy kot jest kochany ale ja się jak najbardziej zgadzam z tym by pomagać przede wszystkim zwierzętom ze schronisk. Chce ktoś kupić, ok, jego wybór, moje serduszko zawsze przy adopciakach.

Odpowiedz
Frania 4 marca 2020 - 11:31

Jest jedna mała różnica. A może nawet istotna. Adoptując, być może ratujesz życie. Dosłownie. Dajesz normalny dom, warunki i pokazujesz psu, że ludzie potrafią być też dobrzy. Nie biorąc psa z hodowli – nie krzywdzisz go. Jeśli nikt go nie weźmie, i tak będzie miał zapewniony ciepły kąt i cudowną opiekę.
Nie jestem za ślepym adoptowaniem, bo to czasem większa szkoda niż pożytek. Ale nie zgodzę się z tym, że pies ze schroniska to ślepy traf. Jeśli samemu nie da się ocenić możliwości psa do danej pracy, można poprosić o pomoc szkoleniowca. Można wpierw dać dom tymczasowy a potem podjąć decyzję, czy pies zostaje czy dalej szuka domu.
Zganianie – a bo pies ze schroniska to loteria, a pies rasowy to 100% konkretnych cech do pracy jest zakłamaniem. Tak jak piszesz – nie każdy labrador musi lubić wodę.
Nie hejtuję kupujących. Każdy decyduje za siebie. Ale kto nie adoptował, nie zrozumie adoptujących.
Mam dwie suki ze schroniska. Obie pracujące. Wyróżniające się w swojej dziedzinie. Nie, nie są idealne. Jak każdy pies – mają swoje grzeszki. Ale nie ma żadnych przeszkód żeby głowa (chcę w psie to i to) szła w parze z sercem (uratuję).
To po prostu wymaga więcej zachodu. 😉

Odpowiedz
Dominika 21 lutego 2020 - 20:01

Brawo, świetny tekst! Mnie też zaczęło już to irytować, narzucanie adopcji zamiast zachęcanie do niej.
Najbardziej uwielbiam jednak, kiedy ktoś pisze, że szuka hodowli konkretnej rasy, wybrał rasę z tego i z tego powodu, ale potrzebuje rady, bo nie zna się tak dobrze, a nie chce wspierać pseudo. A potem dostaje sto komentarzy “nie kupuj, adoptuj!”, “przejdź się do schroniska i obejrzyj pieski”.
Jak najbardziej jestem za promowaniem adopcji i wspieraniem bezdomnych psów, całym sercem. Ale jak będę brać psa, wezmę rasowca. Bo mam konkretne wymagania i potrzeby, wiem, jaka rasa będzie do mnie pasować. I nie chcę za to zostać gdzieś zjechana, że jestem bez duszy, bo jest tyle psów w schroniskach.

Odpowiedz

Skomentuj